oglądałam ostatnio wywiad z ewą minge i ona opowiadało o tym czego nauczyła ją jej mama.
bardzo utkwiło mi w głowie zdanie "nigdy nie rywalizuj z innymi, rywalizuj sama ze sobą "
czwartek, lutego 9
każdy może marzyć :)
mój Jaśnie Pan rósnie zdrowo :) i mam nadzieje, że tak zostanie i
niebawem ukaże się w piękny całej okazałości :) właśnie daje o sobie
znać, bo czuje, ze mamusia o nim pisze :)
marze o spokoju ducha. o takim komforcie psychicznym, który pozwoli mi analizować rzeczywistość bardzo racjonalnie i z dystansem.
marze o pewności siebie, która pozwoli mi racjonalnie oceniać swoją wartość i ie krzywdzić siebie głupimi przekonaniami.
marze, żeby przestać żyć przekonaniami, które są tylko i wyłącznie w mojej głowie i to samo zrobić z Królem
marze o tym, żeby nauczyć się obojętności na głupotę i inne poglądy ludzi.
marze o znalezieniu pasji, która pochłonie mnie bez reszty.
marze o tym, żeby nauczyć się cieszyć drobiazgami i przyjemnościami dnia codziennego:)
marzę o tym, żeby być szczęśliwą:)
mam dużo marzeń, które czas najwyższy zacząć realizować :) żyć pasją, radością, spokojem, w poczuciu wysokiej własnej wartości i zachwytu nad własnym ciałem i duchem :)
i nie chodzi o sztuczna pychę, ochy i achy, ale szkoda czasu na bzdury. kto chce niech ugania się na najnowszą kolekcja zary, torebka z topshopu u mazidłami z maca:) ja chcę zrozumieć sztukę prostoty :) moje zycie jest zbyt krótkie i cenne na banały. i nawet jesli wiele rzeczy nie przyjdzie mi łatwo (patrz: przyzwyczajenia do plot na pudlu, szmacianych blogów, itp.) to warto walczyć o siebie dla siebie i innych - mojego cudownego Jasnie Pana i Króla :)
a poza tym mam realne cele, które zamieszczam na marginesie, żeby mi nie umknęły :)
marze o spokoju ducha. o takim komforcie psychicznym, który pozwoli mi analizować rzeczywistość bardzo racjonalnie i z dystansem.
marze o pewności siebie, która pozwoli mi racjonalnie oceniać swoją wartość i ie krzywdzić siebie głupimi przekonaniami.
marze, żeby przestać żyć przekonaniami, które są tylko i wyłącznie w mojej głowie i to samo zrobić z Królem
marze o tym, żeby nauczyć się obojętności na głupotę i inne poglądy ludzi.
marze o znalezieniu pasji, która pochłonie mnie bez reszty.
marze o tym, żeby nauczyć się cieszyć drobiazgami i przyjemnościami dnia codziennego:)
marzę o tym, żeby być szczęśliwą:)
mam dużo marzeń, które czas najwyższy zacząć realizować :) żyć pasją, radością, spokojem, w poczuciu wysokiej własnej wartości i zachwytu nad własnym ciałem i duchem :)
i nie chodzi o sztuczna pychę, ochy i achy, ale szkoda czasu na bzdury. kto chce niech ugania się na najnowszą kolekcja zary, torebka z topshopu u mazidłami z maca:) ja chcę zrozumieć sztukę prostoty :) moje zycie jest zbyt krótkie i cenne na banały. i nawet jesli wiele rzeczy nie przyjdzie mi łatwo (patrz: przyzwyczajenia do plot na pudlu, szmacianych blogów, itp.) to warto walczyć o siebie dla siebie i innych - mojego cudownego Jasnie Pana i Króla :)
a poza tym mam realne cele, które zamieszczam na marginesie, żeby mi nie umknęły :)
wtorek, lutego 7
Jasnie Pan O. :)
Pan O. rośnie :) i już kopie mój mały rozbójnik :) póki co bardzo
lubię momenty kiedy daje o sobie znać. mimo, że wciąż jest jeszcze taki
nierealny, bo malutki, to już pokazuje pazurki. fikołki mojego szkraba
są genialne, bo nie bolą, ale łaskoczą :) gorzej będzie jak nasz skarb
podrośnie i wtedy będzie miał ochotę na fikołki :) trudno, moje żebra i
reszta jakoś to zniosą, niech maluszek szaleje byle był zdrowy :)
dzisiaj będziemy go oglądać :) :) :) :)
pierwsze ruchy naszego maluszka - 18 stycznia 2012 :)
pierwsze ruchy naszego maluszka - 18 stycznia 2012 :)
coś ze mną nie tak ...
zgodnie z maksymą, jak masz palec to chcesz rękę.
nie wiem czy to kwestia ciąży, bo ja już tak wcześniej miałam, ale wszystko nie drażni, a najbardziej nadopiekuńczość teściów i rodziców (tych pierwszych w szczególności bo z nimi mieszkam).
już niedługo 30 mi stuknie, a ja nadal czuję się jak 5 letnia dziewczynka, która musi się z wszystkiego tłumaczyć i uważać żeby nie nikogo nie urazić. i właśnie doszłam do wniosku, że pewnie takich "boidup" to już nielwie na świecie się rodzi :) czas w końcu skończyć z "co ludzie powiedzą?/czy nie będzie urażona?/czy się nie obrazi?/co sobie o mnie mysli?".
"nasze życie kształtują nie wydarzenia, ale nasze własne przekonania na temat znaczenia tych wydarzeń".
w moim przypadku cały czas swoje przekonania podporządkowuję innym, ich odczuciom, myślom, opiniom. zupełnie zapominając o sobie.a kto najbardziej cierpi i odchorowuje - JA.
od dzisiaj w nosie mam odczucia innych, o ile celowo nie działam na szkodę innych. jeśli więc postępuję w zgodzie ze sobą to opinie innych nie mogą decydować o moim życiu, zdrowiu i myślach.
CZAS ZACZĄĆ ŻYĆ TYLKO SWOIM ŻYCIEM :)
nie wiem czy to kwestia ciąży, bo ja już tak wcześniej miałam, ale wszystko nie drażni, a najbardziej nadopiekuńczość teściów i rodziców (tych pierwszych w szczególności bo z nimi mieszkam).
już niedługo 30 mi stuknie, a ja nadal czuję się jak 5 letnia dziewczynka, która musi się z wszystkiego tłumaczyć i uważać żeby nie nikogo nie urazić. i właśnie doszłam do wniosku, że pewnie takich "boidup" to już nielwie na świecie się rodzi :) czas w końcu skończyć z "co ludzie powiedzą?/czy nie będzie urażona?/czy się nie obrazi?/co sobie o mnie mysli?".
"nasze życie kształtują nie wydarzenia, ale nasze własne przekonania na temat znaczenia tych wydarzeń".
w moim przypadku cały czas swoje przekonania podporządkowuję innym, ich odczuciom, myślom, opiniom. zupełnie zapominając o sobie.a kto najbardziej cierpi i odchorowuje - JA.
od dzisiaj w nosie mam odczucia innych, o ile celowo nie działam na szkodę innych. jeśli więc postępuję w zgodzie ze sobą to opinie innych nie mogą decydować o moim życiu, zdrowiu i myślach.
CZAS ZACZĄĆ ŻYĆ TYLKO SWOIM ŻYCIEM :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)